Rozumienie pojęcia ekonomii wyłącznie poprzez pryzmat finansów oraz analizowania najróżniejszych mechanizmów gospodarczych, jest w świadomości zbiorowej zdecydowanie najbardziej rozpowszechnione. Powyższa dziedzina niekiedy jawi się również w oczach laików jako jedna z nauk ścisłych, najpewniej ze względu na częste wykorzystywanie metod ilościowych. W rzeczywistości ekonomia jest jednak nauką społeczną. Nawet amatorskie spojrzenie na dyscyplinę z pogranicza chłodnych spekulacji oraz uważnego obserwowania ludzkich zachowań (nie zawsze pozwalających się przewidzieć z iście matematyczną precyzją), nasuwa podstawowe pytanie o jej wady i zalety. Jaki jest faktyczny poziom jej ,,naukowej użyteczności”? Jakie korzyści mogą wypływać z patrzenia na świat ,,okiem ekonomisty”? I, w końcu, czy sama ekonomia nie byłaby całkowicie bezradna bez innych nauk społecznych?

W ogólnym ujęciu, ekonomia umożliwia wgląd w prawa rządzące rynkiem (z którym każdy prędzej czy później się konfrontuje, choćby li tylko w roli konsumenta). Pozwala (nawet na stosunkowo niskim ,,poziomie wtajemniczenia”) zagłębić się w mityczny mechanizm popytu i podaży i bez wątpienia okazuje się nieocenioną pomocą przy próbie zrozumienia zasad, zgodnie z którymi funkcjonuje przecież niebagatelna część naszej rzeczywistości. Wiedza z tego zakresu zwyczajnie ułatwia również racjonalne gospodarowanie własnymi zasobami, nawet jeśli są one relatywnie skromne. A skoro już o skromności zasobów mowa, może dawać wskazówki odnośnie ich umiejętnego pomnażania. Na poziomie naukowym ekonomia to często przewidywanie, uprzednio poparte dokładną analizą. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że tego rodzaju spekulacje zawsze obarczone są marginesem błędu, który nie może być ignorowany. Prowadzone przez ekonomistów analizy (oraz wnioski wyciągane na ich podstawie) często mają charakter sugestii lub przypuszczenia i nie powinny zajmować w ludzkiej świadomości miejsca ,,gdzieś pomiędzy wyrocznią delficką a Sądem Najwyższym”

Użyteczność ekonomii jako swoistego ,,biznesowego drogowskazu” zasadniczo nie powinna więc podlegać dyskusji. Pozostaje jednak kwestia ograniczeń jakim podlega jako dyscyplina naukowa. Bez wątpienia nie można jej nazwać dziedziną w pełni samowystarczalną, a także wolną od wpływu najróżniejszych systemów ideologicznych. Wskazanie dyscypliny wolnej od jakichkolwiek nacisków poglądowych mogłoby się jednak okazać niezwykle trudne lub wręcz zwyczajnie niemożliwe. Skoncentrujmy się więc na problemie braku samowystarczalności. Aby narzędzia ekonomiczne mogły zostać dobrze wykorzystane, konieczna jest wiedza z zakresu socjologii oraz psychologii społecznej. Przydatna może okazać się również wysoka świadomość geopolityczna. Dodatkowo w przypadku badań o węższym zakresie, wiedza interdyscyplinarna okazuje się absolutnie niezbędna (przykładowo spekulowanie na temat potencjalnej drogi rozwoju przemysłu medycznego, wymaga zorientowania chociażby w zakresie farmacji). Przesadne przesuwanie środka ciężkości w stronę metod matematycznych i ,,bezdusznych analiz”, również może okazać się niebezpieczne. Żadna z nauk społecznych nie powinna tracić z pola widzenia faktycznego centrum swoich zainteresowań – człowieka.

Ekonomia, jak każda dziedzina, charakteryzuje się szeregiem wad i zalet. Bezsprzecznie jest jednak niezwykle przydatnym narzędziem, które musi zostać jedynie umiejętnie wykorzystane.